*- jaaa jaaa , jestem tu całkiem przypadkowo na naa nawet nie wiem co tu robię . Przyprowadził mnie tu ten pajac , yyyyy przepraszam ochroniarz .
-A to ja już wszystko rozumiem . Wydusił , a na jego twarzy pojawił się chytry uśmieszek . *
-Że co , jak ty możesz wszystko rozumieć? Mów mi o co tu chodzi . Krzyknęłam w złości
-Kiedy nie mogę . Powiedział śmiejąc się pod nosem . -Muszę już iść . Odparł .
-A co ze mną? Mam tu dalej siedzieć i nic nie wiedzieć , nawet nie wiem gdzie jestem .
-Dokładnie . Powiedział dość głośno śmieją się .
- Horan ,jesteś najgorszym idolem jakiego kiedykolwiek miałam ! Krzyknęłam .
- Wiem! Odparł . -Ale zaraz wszystkiego się dowiesz , za moment chyba wrócę .
-Hahaha jasne bo do mnie ktoś wraca . I oddalił się nie mam pojęcia gdzie jestem i dopiero doszło do mnie ,że powiedziałam Niallowi ,że jest najgorszy . Jestem po prostu wspaniała! I znowu oparłam się o ścianę , usiadłam na podłodze i zalałam swoją twarz masą słonych łez , spływających jedna po drugiej .
Siedzę tak z jakieś 15 minut . Ponownie czuję na swoim ramieniu wielką dłoń .
-Tym razem nigdzie z tobą nie pójdę , już teraz nie wiem gdzie jestem . Powiedziałam zapłakana nie mając pojęcia kto za mną stoi .
-Allle ty jeszcze ze mną nigdzie nigdy nie byłaś . Usłyszałam zachrypnięty głos .
-Nie chce nawet patrzeć kim jesteś . Pewnie jesteś kolejnym ochroniarzem który chce mnie gdzieś wywlec . Kiedy ja chcę wrócić tylko do hotelu i zwiedzać to piękne miasto , w końcu nie jestem z tego kraju . Przyjechałam tu tylko spełnić swoje marzenie , które i tak już legło w gruzach , a wy ochroniarze będziecie mi to psuć? Po tych słowach zaczęłam jeszcze bardziej płakać .
-Przepraszam , nie chciałem Cię wystraszyć moim ochroniarzem .
-To ty nie jesteś ochroniarzem?
- Nie . Popatrz w końcu na mnie .
Odsłoniłam twarz , i popatrzyłam za siebie , zobaczyłam chłopaka z pięknymi bójnymi loczkami i smutkiem w oczach . Wiem już dobrze , że to Harry , ale nie będę krzyczeć .
-Dlaczego jesteś smutny? Spytałam
-Z kąt wiesz ,że jestem smutny . Odparł .
-Widzę smutek w twoich oczach . Powiesz mi?
-Bo Cię skrzywdziłem , tak od razu .
-Ale ty mnie niczym nie skrzywdziłeś .
-Sama powiedziałaś ,że nie chcesz tu być.
-Bo nawet nie wiem gdzie jestem .Czuję się zle , zostałam przyciągnięta tu przez ochroniarza .
-Przepraszam nie chciałem Cię wystraszyć .
-Ale poco nasłałeś na mnie ochroniarza? Co ja takiego zrobiłam mojemu crashowi ?
-Jestem twoim crashem ? Zmienił temat .
-Tak , ale to nie istotne . Chcę wiedzieć co Ci zrobiłam , że tak mnie nienawidzisz .
-Kiedy ja się w tobie zauroczyłem .
Literka po literce analizowałam ,każde słowo wypływające z jego ust.
-Że co?
-Podobasz mi się , gdy tylko Cię zobaczyłem , zacząłem śpiewać dla Ciebie .
Zaczęłam płakać . Nie mogę uwierzyć w to , że mu się podobam .
-Dlaczego płaczesz , czy powiedziałem coś nie tak? Przepraszam za tego ochroniarza , ale inaczej nie mógł bym Ci tego powiedzieć . I tak już pewnie wszystko schrzaniłem .
- Nie , nic nie schrzaniłeś .
-To nie płacz już , nie mogę patrzeć jak kobieta płacze , a w szczególności ty .
-Postaram się .
Wyszczerzył się .
-Chcesz coś zjeść? . Zapytał
-Chętnie . Odparłam i uśmiechnęłam się do niego .
Odwzajemnił uśmiech . Złapał mnie za rękę , na co trochę się zarumieniłam i pokierowaliśmy się w stronę drzwi . Gdy Harry otworzył drzwi ,ukazały się cztery dobrze znajome mi twarze . Niall , Zayn , Louis i Liam .
-Wy jesteście nieobliczalni , jak mogliście nas podsłuchiwać? . Powiedział wściekły na swoich przyjaciół loczek . Wynoście się , my idziemy coś zjeść . Powiedział
- Dobra , dobra idziemy XD . Odparli chórkiem .
-Harry?
-Tak?
-Tak wgl to mam na imię Vanessa .
-Piękne imię .
-Dziękuję .
-Do jakiej restauracji chcesz się wybrać Van?
-Hm..nie wiem
-Dobra , sam wybiorę
Zaśmiałam się . Pokierowaliśmy się w stronę auta szatyna . Zielonooki otworzył mi drzwi.
-Proszę , wsiadaj .
-Dziękuję , nie wiedziałam , że z Ciebie taki Gentelmen .
-No widzisz . Zaskoczyłem Cię .
Ciąg dalszy nastąpi :)
Mam na dzieję ,że rozdział nie jest taki zły .
~MRS.STYLES
CZYTASZ-SKOMENTUJ

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz